Strona główna

czwartek, 12 listopada 2015

Wspomnień czar.

Wiele czynników miało wpływ na brak wpisów. Lenistwo, wena, przeprowadzka i takie tam. Nie jestem typem poukładanej blogerki i nigdy nie będę, więc wywody takie jak ten pewnie pojawią się raz na jakiś czas. 
Z racji tego, że pogoda za oknem już taka sobie postanowiłam przynajmniej zdjęciami i tekstem ocieplić trochę klimat i powspominać wakacyjne przygody.

Wrześniowo po raz pierwszy odwiedziłam Chorwację i od razu mogłam zobaczyć jej prawie wszystkie południowe i północne oblicza. Dlaczego prawie? Bo na zwiedzenie tak wielu wysp, tajemniczych zakątków i wspaniałych miast dwa tygodnie to definitywnie za mało. Z racji niedosytu na pewno tam wrócę!


środa, 29 lipca 2015

Tattoo Konwent Gdańsk!

Od paru ładnych lat w moim kalendarzu widnieją wydarzenia, których opuścić nie wypada. To trzy największe i moim zdaniem najlepsze Konwencje Tatuażu w Polsce, odbywające się we Wrocławiu, Gdańsku i Katowicach. Mogę nie być obiektywna, bo jestem częścią ekipy konwentowej, mogę nie mieć racji, bo jestem zakochana w tatuażach, ale wiem, że liczby, ludzie, klimat i to wszystko co składa się na całą imprezę, mówi samo za siebie. 

Tatuowanie z punktu widzenia maszynki

piątek, 24 lipca 2015

Miliony!

Posiadanie miliona par butów bywa problematyczne. Przed każdą podróżą muszę zastanowić się kilka razy co ze sobą zabrać, czym będę się przemieszczać i czy dodatkowa para znajdzie swoje miejsce i zastosowanie. Decyzja zostaje podjęta, a w ostatecznym rozrachunku i tak okazuje się, że można było zapakować więcej, bo przecież butów nigdy za wiele! :)

Podróżowanie trwa. Kawa z mlekiem sojowym na stanowisku, można działać! Od ponad miesiąca ciągle się przemieszczam i chyba szybko się to nie zmieni. Złapałam wiatr w żagle, w końcu! 

wtorek, 23 czerwca 2015

Powroty

Czasu na pisanie nie ma, ale dziwnym trafem nagle znalazł się na podróże, małe i duże. To chyba znak, że coś jednak się zmienia a stara Este powoli wraca. 

Pracy dużo, pogoda taka sobie, a mnie cały czas ciągnie w świat, zarówno ten bliski, kilka, w porywach kilkaset kilometrów od domu, jak i ten daleki, póki co nie osiągalny. Ale pomarzyć zawsze można, tego akurat nikt mi nie zabroni. 

Trasę Katowice-Oświęcim-Kraków-Kato-Warszawa mam już w jednym palcu i w kilku parach butów. Codziennie inne miejsce, pogoda, nowi ludzie, ale zawsze ta sama zajawka i towarzystwo. I to jest właśnie życie, które kocham i którego tak bardzo potrzebuję.

Idę dalej.. Gdzie mnie buty poniosą. :)








środa, 10 czerwca 2015

WrocLove

Żryj, pij, tyj - czyli imbirówka w moich kubkach...

Tak mogłabym podsumować moje ostatnie wojaże we Wrocławiu. Chociaż nie, dodała bym jeszcze do tego: jim bimówka w moich kubkach i wakeboard na koszulkach. ;) Tyle jedzenia, nowych smaków i alkoholu (dobrego alkoholu!) nie przyjęłam dawno. Na dokładkę totalny chill, spanie do południa i doborowe towarzystwo - przepis na urlop idealny!

poniedziałek, 25 maja 2015

Podróże małe i duże.

Moje małe weekendowe ucieczki zawsze kończą się w tym samym miejscu. Bo przecież w górach jest wszystko co kocham. Staję się chyba zbyt przewidywalna.. ;)

Kraina Deszczowców

Szaro, buro i ponuro, deszcz, wszędzie mgła, gdzieniegdzie widać kawałki szczytów, krajobraz jak w opowiadaniach Gaimana, albo w krainie Deszczowców. Nijak pogoda ma się do majowych dni i upałów jakie kiedyś serwowała nam wiosna. Właściwie powinnam się denerwować i przeklinać, bo chciałam wyjść na szlak.. Jednak taki klimat też ma swoje uroki. Można poleniuchować, zobaczyć dobry film, pójść na spacer w deszczu, wpaść w błoto, zjeść dobry obiad, a wieczorem zasiąść przed TV w ulubionej knajpie i przez 4h kibicować zawodnikom KSW! Tak, lubię patrzeć jak faceci naparzają się po mordach, oczywiście tylko w wymiarze czysto zawodowym. Ciekawe przeżycie i przedsięwzięcie. 
Kolejna rzecz na liście "2DO" - znaleźć się na gali KSW! 





czwartek, 14 maja 2015

Livin' la vida Longa!

Chociaż jestem zimnolubna, to wiosna przyniosła mi całkiem sporo szczęścia w postaci nowej zajawki. 
Wprawdzie mam za sobą dopiero dwa treningi na Longboardzie (bo o nim mowa) to muszę powiedzieć, że idzie mi całkiem nieźle. Może coś z tego będzie. :)

Ja żyję, póki co bezkontuzyjnie, gorzej z moimi butami... Jedna para na sezon to definitywnie za mało. Ale i na to znajdzie się rozwiązanie. Czeka mnie szybki shopping i zakup kilku par najtańszych tenisówek gdzieś na hali hipermarketu. Mam nadzieję, że moje Vansy się nie obrażą...




wtorek, 7 kwietnia 2015

Wielkanocna zima

Kwiecień plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę... ZIMY!

Od jakiegoś czasu to przysłowie właśnie tak powinno brzmieć. Wielkanoc jest owiana chłodem i zimową aurą, a w święta Bożego Narodzenia, możemy pozwolić sobie na wiosenne buciki i lekki płaszczyk. I tym razem kwietniowa zima zaskoczyła drogowców, chociaż nie w każdym miejscu na mapie..

środa, 1 kwietnia 2015

To nie żart..

Moja szafa pęka w szwach, buty wysypują się z każdej szuflady, szafki i pudełka, a mnie ciągle mało! Zbieram inspiracje, szukam przecen, kupuje buty z limitowanych edycji i.. no właśnie co? Trzymam je na lepsze czasy? A może na jakąś super okazję? Nie, chyba nie. Raczej służą mi w codziennym życiu. I nie ważne, że niektóre miałam na sobie tylko raz, przecież zawsze mogą się przydać! 

Dzisiaj w ramach żartu postanowiłam trochę pomarzyć i poinspirować się tym, czego póki co, mieć nie mogę, z różnych powodów. :)





czwartek, 26 marca 2015

Czas, czas, czas...

Brak czasu sprawia, że nie wszystko idzie po naszej myśli. Ten przeklęty czas ma tak cholerne znaczenie, zawsze i wszędzie... 
Brakuje mi czasu, brakuje mi tlenu, brakuje mi wędrówki.. Marzą mi się długie, nawet bardzo długie wakacje. Podróż na stopa w nieznane. Albo zwyczajne, górskie spacery od schroniska do schroniska. Przecież jest tyle miejsc do odwiedzenia, w których jeszcze mnie nie było. Kiedyś na pewno do nich dotrę.
Póki co, pozostaje mi usiąść za biurkiem z ulubionym shakiem i wrócić do pracy. 

Miłego dnia! :)


poniedziałek, 16 marca 2015

W górach jest wszystko co kocham...


Dosłownie i w przenośni. A zwłaszcza kiedy pokryte są śniegiem, białym puchem, wtedy wyprawy nawet w najniższe partie Tatr stają się fascynującą podróżą do krainy lodu. 

środa, 4 marca 2015

Najtrudniejszy pierwszy krok...


... po chorobie trudno wrócić do rzeczywistości. Nawet spacer w parku i wejście na mały kamyczek wzrasta do rangi zdobycia Giewontu, a co najmniej Sarniej Skały. Tutaj wygodne buty i piękna, prawie wiosenna pogoda nie pomogą. 
Dwa tygodnie spędzone w domu, w łóżku numer 1, następnie w łóżku numer 2,3... I tak w kółko.. Definitywnie, nie jest to rzecz, którą tygryski lubią najbardziej. Z uwagi na moją naturę i zamiłowanie do ciągłego przemieszczania się, każde uziemienie staje się zamknięciem w więzieniu. Zbieram się w sobie i wracam do życia i oczywiście do zwiedzania! Stay tuned! 

środa, 18 lutego 2015

Chorowanie.



Chorowanie to taka wycieczka po łóżku i mieszkaniu w ciepłych, wygodnych butach. Jednak nie lubię być chora, nie lubię mieć L4, zamykanie się w czterech ścianach, chowanie pod kołdrą to trochę nie moja bajka. Zaczynam chodzić po ścianach. Ale zdarzają się plusy takiej stagnacji, rzadko bo rzadko ale staram się je dostrzegać. Nadrabiam wtedy zaległości, skupiam się na rzeczach ważnych i ważniejszych, czytam więcej książek do poduszki i planuje, gdzie po wyjściu z klatki poniosą mnie buty. Mam czas na przemyślenia… 

Pozdrawiam z łóżka.

wtorek, 17 lutego 2015

Buty po raz pierwszy!


Kocham buty i podróże, więc postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i zobaczyć świat oczami moich butów. 
To one towarzyszą mi wszędzie gdzie jestem, toną ze mną w śniegu, mokną w strugach deszczu i gotują się podczas upału. 
To im zawdzięczam odciski i otarcia. Chyba więc mogę poświęcić im trochę więcej czasu niż zazwyczaj i skupić się na ich punkcie widzenia. Może być ciekawie. Wchodzicie w to? :)