Chorowanie to taka wycieczka po łóżku i mieszkaniu w ciepłych, wygodnych butach. Jednak nie lubię być chora, nie lubię mieć L4, zamykanie się w czterech ścianach, chowanie pod kołdrą to trochę nie moja bajka. Zaczynam chodzić po ścianach. Ale zdarzają się plusy takiej stagnacji, rzadko bo rzadko ale staram się je dostrzegać. Nadrabiam wtedy zaległości, skupiam się na rzeczach ważnych i ważniejszych, czytam więcej książek do poduszki i planuje, gdzie po wyjściu z klatki poniosą mnie buty. Mam czas na przemyślenia…
Pozdrawiam z łóżka.
