Czasu na pisanie nie ma, ale dziwnym trafem nagle znalazł się na podróże, małe i duże. To chyba znak, że coś jednak się zmienia a stara Este powoli wraca.
Pracy dużo, pogoda taka sobie, a mnie cały czas ciągnie w świat, zarówno ten bliski, kilka, w porywach kilkaset kilometrów od domu, jak i ten daleki, póki co nie osiągalny. Ale pomarzyć zawsze można, tego akurat nikt mi nie zabroni.
Trasę Katowice-Oświęcim-Kraków-Kato-Warszawa mam już w jednym palcu i w kilku parach butów. Codziennie inne miejsce, pogoda, nowi ludzie, ale zawsze ta sama zajawka i towarzystwo. I to jest właśnie życie, które kocham i którego tak bardzo potrzebuję.
Idę dalej.. Gdzie mnie buty poniosą. :)
Idę dalej.. Gdzie mnie buty poniosą. :)