Strona główna

poniedziałek, 7 maja 2018

Irlandia. Kraina Wróżek.

Wiedzieliście, że Irlandczycy wierzą we wróżki? Ja np. nie, aż do mojej ostatniej wizyty w tym kraju.
Kraina deszczowców okazuje się być również krainą pełną magii i czarów. Fairy trees mają w swojej mocy drzewa, żyją wśród nich i otaczają je opieką. A, że drzew tam pod dostatkiem to i wróżek musi być dużo. Więc tym razem będzie post z odrobiną magii. A zamiast słów więcej zdjęć, ludzi i miejsc, bo do tych dwóch zawsze najbardziej się przywiązuje.
Chodź pozwiedzać kawałek Irlandii. 🙂
Dundalk


poniedziałek, 12 lutego 2018

Cabo da roca. Spontan na krańcu Europy

Spontan. Sukienka. Klify. Ocean. Zachodzące słońce i przeraźliwie zimny wiatr. Czyli Este na krańcu Europy w trochę innej odsłonie. Bez słów.
Zazwyczaj to ja cykam zdjęcia i uwieczniam chwile. Tym razem to mnie złapano w obiektyw i to w najpiękniejszym miejscu jakie tylko mogłam sobie wymarzyć. Co z tego wyszło? Sprawdźcie sami.
Autorką wszystkich zdjęć jest Ola vel. Cztery Kadry. Jej zdjęcia możecie podejrzeć TU.
Dziękuję, że mogłam pojawić się na Twoich fotach. <3

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Lizbona - kraina kafli.

[8.01.2018]

Mam jakąś dziwną tradycję odwiedzania Portugalii zimą. Kilka lat temu sylwestrowo była Villa do Bispo (Algarve), tym razem końcem listopada teleportowałam się do Lizbony. Miłość do Portugalii wzrosła jeszcze bardziej a moja tęsknota za podróżami i odkrywaniem nowych światów osiągnęła level hard. Ale po kolei.

Spontan przede wszystkim

Wyjazd standardowo pojawił się zupełnie przypadkiem. Bilety kupione „pod wpływem”, z opcją a co tam. Z kameralnego wypadu zrobiła się całkiem ciekawa ekipa, znowu, obcych sobie ludzi, którzy spotkali się na lotnisku i ruszyli w podróż w nieznane.

piątek, 25 sierpnia 2017

Magia miejsc.

Kolejne wypady do Zakopca. W cudownym towarzystwie. Nowe znajomości, bo miejsca wszystkie już chyba odkryte. Pyszne śniadania na Strychu, wycieczki na szczyty, obiady u Ryśka i wieczory w Appendixie, Tygodniku Podhalańskim, przeplatane spektaklami u Witkacego i nocnymi wypadami na Gubajce. Jestem monotematyczna, ale co zrobię.. To jest moje miejsce, bo kocham to miejsce. Idę tam!

Zawsze było dużo słów i trochę zdjęć. Tymczasem sprawy przybrały taki obrót, że z kolejnym postem słów ubywa, a pojawia się więcej fot. Czy to na plus czy na minus? Nie mnie oceniać. Niemniej jednak zdjęcia czasem mówią więcej niż te zlepki zdań, które tutaj umieszczam. 


czwartek, 17 sierpnia 2017

Lato w mieście.

To już trzecie lato we Wrocławiu. I kolejne moje podejście do Bridge Challenge Wro, który sobie gdzieś tam kiedyś wymarzyłam, wymyśliłam dawno temu. Jak widać do tej pory nic się w tym temacie nie wydarzyło.. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Moje lenistwo, brak motywacji do działania i ciągłe ucieczki z Wrocławia, który ostatnio mi nie służy i bardziej wkurza i dołuje niż mobilizuje. Jak to rapował kiedyś Mes: Wkurwia mnie to miasto niech się udławi sushi. Ewidentnie mogłoby. Na dokładkę lato, którego nienawidzę.. Więc w miasto mogę wyjść tylko wieczorami, o ile w ogóle, bo przecież za ciepło i duszno i ble. Zawsze znajdzie się wymówka.

Ale ok. Krótko i na temat. Są zdjęcia (by MRU. of course). Jest Wrocław. Są mosty. Mieszczańskie. Enjoy.


wtorek, 8 sierpnia 2017

Baltic Games po raz pierwszy...

... i na pewno nie ostatni. Kiedy coś pochłania Cię tak bardzo, że zapominasz o rzeczywistości, to wiesz, że przepadłeś, jesteś stracony. Więc chyba już po mnie.. ;)

Na Baltica wybierałam się od kilku lat, standardowo bezskutecznie. W tym roku impreza obchodziła 10-lecie, nadarzyła się okazja i oto jestem.  

Pod kątem zawodów, ludzi i klimatu -  totalny ogień! Zdarzało mi się bywać na różnych imprezach tego typu, ale raczej na chwilę, gdzieś przelotem, więc możliwe, że po prostu jestem nieobiektywna po 2 dniach i nocach spędzonych na BG z zajebistą ekipą. Trochę zawiodłam się na organizacji i komentatorach, ale to już mój problem i mojego zboczenia zawodowego. :)
Nie wiem czy opisywaniem BG oddałabym cały klimat, więc zostawiam fotografie.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

loveyourlife.

Nigdy nie potrafiłam niczego planować. Całe życie robiłam coś z dnia na dzień. W tej sekundzie przychodził do mnie jakiś impuls, zalążek pomysłu, który szybko chciałam realizować.
Podobnie było z wieloma decyzjami, które podejmowałam pod wpływem chwili, czasem były to dobre a czasem złe wybory, jednak nigdy niczego żałowałam, a przynajmniej starałam się.