Wiele czynników miało wpływ na brak wpisów. Lenistwo, wena, przeprowadzka i takie tam. Nie jestem typem poukładanej blogerki i nigdy nie będę, więc wywody takie jak ten pewnie pojawią się raz na jakiś czas.
Z racji tego, że pogoda za oknem już taka sobie postanowiłam przynajmniej zdjęciami i tekstem ocieplić trochę klimat i powspominać wakacyjne przygody.
Wrześniowo po raz pierwszy odwiedziłam Chorwację i od razu mogłam zobaczyć jej prawie wszystkie południowe i północne oblicza. Dlaczego prawie? Bo na zwiedzenie tak wielu wysp, tajemniczych zakątków i wspaniałych miast dwa tygodnie to definitywnie za mało. Z racji niedosytu na pewno tam wrócę!