Mam jakąś dziwną tradycję odwiedzania Portugalii zimą. Kilka lat temu sylwestrowo była Villa do Bispo (Algarve), tym razem końcem listopada teleportowałam się do Lizbony. Miłość do Portugalii wzrosła jeszcze bardziej a moja tęsknota za podróżami i odkrywaniem nowych światów osiągnęła level hard. Ale po kolei.
Spontan przede wszystkim
Wyjazd standardowo pojawił się zupełnie przypadkiem. Bilety kupione „pod wpływem”, z opcją a co tam. Z kameralnego wypadu zrobiła się całkiem ciekawa ekipa, znowu, obcych sobie ludzi, którzy spotkali się na lotnisku i ruszyli w podróż w nieznane.