Strona główna

środa, 4 marca 2015

Najtrudniejszy pierwszy krok...


... po chorobie trudno wrócić do rzeczywistości. Nawet spacer w parku i wejście na mały kamyczek wzrasta do rangi zdobycia Giewontu, a co najmniej Sarniej Skały. Tutaj wygodne buty i piękna, prawie wiosenna pogoda nie pomogą. 
Dwa tygodnie spędzone w domu, w łóżku numer 1, następnie w łóżku numer 2,3... I tak w kółko.. Definitywnie, nie jest to rzecz, którą tygryski lubią najbardziej. Z uwagi na moją naturę i zamiłowanie do ciągłego przemieszczania się, każde uziemienie staje się zamknięciem w więzieniu. Zbieram się w sobie i wracam do życia i oczywiście do zwiedzania! Stay tuned! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz