Strona główna

wtorek, 4 października 2016

Mountain Girls! TAK!

Rok. Tyle czasu zajął mi powrót na szlak. Powrót do miejsca, które od dziecka kocham najbardziej, które kojarzy mi się z domem i wolnością. Ale wreszcie jestem! Halo Tatry wróciłam! 
Tym razem ode mnie krótkie słowo plus foty foty foty!




Pierwsze podejście.

Wyruszyłyśmy na Czerwone Wierchy. Przyjemny, czerwony szlak prowadzący na Ciemniak z Doliny Kościeliskiej. Pokonałam go już kiedyś bez żadnego problemu, jesienną, rdzawą porą. Ale tym razem było inaczej, tym razem po raz pierwszy w życiu nie dawałam rady w górach. Siadłam na pniu i pomyślałam: 'Este co Ty odwalasz? Nie rób z siebie idiotki i wracaj do domu, jesteś chora, to nie czas na zdobywanie szczytów.' Raz, drugi, piąty.. Dotarłam do pierwszej przełęczy. Widok rozwiał wszelkie moje wątpliwości, choćby skały srały zrobię to!

Przystankersi :D




Drugie podejście.


W miarę upływu czasu i zmiany wysokości było jakoś łatwiej, a przede wszystkim piękniej. Dotarłyśmy na Ciemniak. Pierwsza baza zaliczona! Na Chudej Przełączce dołączył do nas zimny i przenikliwy wiatr, który towarzyszył nam do końca podróży. 





Podejście trzecie.

Teraz już poszło z górki, dosłownie. Szybka teleportacja na Krzesanicę i Małołączniak, z tłumem Januszy (no dobra nie wszyscy byli Januszami), turystów i wycieczek szkolnych. Kto w ogóle ich tam wpuszcza?! Powinni tego zabronić… 

Upadek.

Wyjazd przysporzył mi nie lada problemów. Po rocznej przerwie zafundowałam sobie niezły wycisk, co skutkuje zakwasami wszędzie. Moja choroba postanowiła się rozprzestrzenić, więc obecnie stacjonuje w łóżku i wypluwam płuca. Wypad w góry i alkohol wieczorową porą z zakopiańskimi przyjaciółmi niestety nie uleczy Cię, potwierdzone info! Ale wiecie co? Było warto! Bo przecież jeśli coś albo kogoś naprawdę kochasz i na czymś Ci zależy, to wszystko warto. Walczysz, mimo wszystko!

Dzięki dziewczyny za kolejny niezapomniany i wspaniały wypad! Przy okazji uroczyście przysięgam nie robić już tak długich przerw od górskich wypraw. Niedługo wracam znowu!

PS. Jedna z moich współtowarzyszek - Iwonka - zaczęła prowadzić bloga, pierwszy wpis o naszej wspólnej wyprawie, polecam! http://iammountaingirl.blogspot.com/2016/10/zaczyna-sie-niesmiao.html 


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz